piątek, 28 czerwca 2013

Ślub kuzyna

Kilka lat temu mój kuzyn brał ślub. zaprosił mnie i na ślub i wesele do innego miasta. Kupiłam prezent, przygotowałam sukienkę, buty. Mój ówczesny partner (byliśmy razem kilka lat) zobowiązał się, że pojedzie ze mną. Kupiłam mu koszulę do garnituru, wszystko było przygotowane. Na tydzień przed ślubem luby zaczął przebąkiwać, że w sumie to on nie lubi ślubów bo nie lubi kościołów, a w ogóle to ma być brzydka pogoda, no i buty ma niewygodne, zresztą i tak nie lubi wesel. Na trzy dni przed ślubem powiedział, że on nie jedzie i nie ma sensu żebym ja jechała bo bede się źle bez niego bawić.
Nie miałam zamiaru rezygnować z tego ślubu ani wesela, bo rodzina jest dla mnie ważniejsza niż fochy jakiegoś faceta. Nie miał żadnego istotnego powodu żeby nie jechać. Tylko i wyłącznie jego lenistwo i niedostosowanie społeczne.  Zadzwoniłam do Krisa i przedstawiłam mu sytuację. Był wtedy akurat wolnym facetem więc nie było problemu żeby ze mną pojechał.
Do sobotniego poranka luby był pewien, że nigdzie nie pojadę i planował weekend ze mną. Jakie było jego zdziwienie, gdy zapakowałam sukienkę i małą torbę podróżną do gokarta. Liczyłam na to, że jednak się ocknie i pojedzie, ale nie. On się obraził. Pojechałam więc po Krisa i pognaliśmy na ślub. Wesele było drętwe, ale rozruszaliśmy je z Krisem. Wytańczyłam się za wszystkie lata z tamtym drewniakiem.
 Oczywiście luby się obraził. Nie odzywał większą część dnia, napisał mi smsa że to koniec. Pod wieczór zaczął pisać, że to jednak nie tak, że on kocha, etc.
Po powrocie wiedział, że są rzeczy dla mnie ważne i jeżeli mówię, że mi zależy, to nie zrezygnuję tak łatwo. Nie mógł tego zrozumieć. Dotarło to do niego z chwilą gdy przestało mi zależeć na nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz