środa, 10 lipca 2013

Lans i zadęcie

Dziś o koniach. Coraz bardziej odsuwam się od jeździeckiego światka. Powodem takiego postępowania jest toksyczna atmosfera w stajniach, na zawodach. Dobija mnie też brak rozsądku u trenerów a także u osób które od wielu lat mają do czynienia z końmi, czy to jako szkoleniowcy czy instruktorzy czy też jako jeźdźcy zaawansowani.

Dzisiaj zabiło mnie tłumaczenie koleżanki, że konie cieszą się jak biegają w wymyślnych ozdobach. Tu akurat chodziło o naczółek ozdobiony dyndającymi się szkiełkami szlifowanymi na wzór kamieni szlachetnych. Ktoś inny kupuje kolejny czaprak. Jeszcze inna osoba inwestuje w kolorowy kantarek. Nieistotne jest to, że koń nie widział końskiego dentysty od lat, że ma niedobory mikroelementów i spada z mięśni. Nie myślą o tym, że koń wolałby cały dzień być na pastwisku, zamiast stać w boksie. Kto ma trochę rozsądku ten wie, że koń jest najszczęśliwszy mając wielkie pastwiska i towarzystwo innych koni 24/7. gołych koni, bez czapraczków, naczółków, owijek czy kokardek w ogonie.

Braki w umiejętnościach konia tuszuje się użyciem patentów. Królują sznurki, czarne wodze, wypinacze. gdy problem staje się bardzo poważny, wtedy szukają pomocy. Przyjeżdża fachowiec, pracuje z koniem. Chwile są zachłyśnięci wiedzą i umiejętnościami trenera, po czym trener wyjeżdżą, koń naprostowany i ułożony i znowu grzęzną w bagienku plotek, lansu i picia alkoholu w stajennym towarzystwie.

Przykro jest patrzeć, jak dziewczyna wydaje pieniądze na imprezy i kolejne czapraki, podczas gdy koń stoi ponad pól roku w areszcie boksowym z powodu kontuzji. Dziewczyna nie wzywa weterynarza bo nie ma pieniędzy.  Z tego samego powodu koń nie dostaje zastrzyków przeciwzapalnych czy suplementów diety. Na spacery nie wychodzi bo dziewczę woli posiedzieć z koleżankami.

Drugie dziewczę tak jak się nauczyło kilkanaście lat temu jeździć konno, tak jeździ do tej pory. Czasem coś podpowie trener urzędujący w stajni. Dziewczę stosuje te metody nie myśląc w ogóle nad sensem tego co proponuje jej trener-alkoholik. w efekcie trening kończy bardzo poważną kontuzją konia.

Kto nie był w stajni nigdy też nie wie, że jest takie zjawisko jak loża szyderców. To grupka jeźdźców która obserwuje treningi innych osób i komentuje. Oczywiście podśmiewając się i wytykając błędy. W efekcie bardziej wrażliwi jeźdźcy popadają w kompleksy i zniechęcają się do jazdy konnej.

Brak mi inspiracji. Spotykam ludzi zamkniętych na wiedzę, umiejętności. Nie można podyskutować bo ich racja jest jedyną słuszną. Pytając czy prosząc o konsultacje, odpowiedzi zwykle są przesycone jadem. Nie ma też w ludziach luzu i szaleństwa. Są zamknięci w normach, tego co wypada i nie wypada. Nie bawią się tym sportem. Króluje zadęcie i lans. Nie umiem się w tym odnaleźć i nie chcę!

1 komentarz:

  1. Oj kochana to ja :D
    masz racje niestety w Polsce patrzy sie na metke nie na to co jest dobre w sumie nawet G*wno byloby przyjemne gdyby mialo metke :)

    OdpowiedzUsuń