wtorek, 23 lipca 2013

Turyści i dzieci

Mam dziś kiepski humor, dodatkowo popsuty przez turystów. Dzwoni sporo osób, żeby popytać o wolne miejsca. Każdemu udzielam gruntownej informacji bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy miał ochotę dokładnie przeczytać informacje na stronie internetowej. Nie mam nikomu tego za złe. Poopowiadam i jest miło. Zwykle. Po ostatnio spotkało mnie sporo niekomfortowych sytuacji.

Zadzwoniła Pani z dzieckiem w wieku 3 lat. Dla dzieci w tym wieku oferujemy zniżkę 50%. Pani stwierdziła, że przecież dziecko będzie spało z nią w łóżku więc nic się nie należy. Za wyżywienie też nie, bo maluch zje z nią z jednego talerza. I co ja mam takiej pani powiedzieć? Ciśnie mis ię na usta czy nie będzie kąpać dzieciaka? Czy zje pól swojej porcji by resztę dziecko zjadło? Czy nie bedzie brała dokładek? Czy nie będzie wyrzucac buteleczek po napojach dziecięcych? Nie bedzie bawić syna na huśtawkach i piaskownicy?
Turyści zapominają, że opłata za nocleg to nie jest tylko kwestia wyprania pościeli. To sprzątanie, to amortyzacja obiektu, to opłata za udostępnienie atrakcji obiektu a więc i ogrodu i zaplecza dla dzieci.

W przypadku dzieci w okolicach 1,5 roku rodzice nie chca płacić stawki za wyżywienie. To tylko 25% zwykłej stawki. Tłumaczą się tym, że dziecko niewiele je, plasterek wędliny, bułeczkę, troszkę zupki. I właśnie te 25% prawie pokrywa ten plasterek wędliny i bułeczkę.

Prawda jest taka, że gdy mamy dzieci w wieku do lat 5 w obiekcie to jest dużo więcej sprzątania. Dzieci kruszą, roznoszą dekoracje i wyposażenie domu po terenie obiektu. Generują tez mnóstwo śmieci bo dzieciom serwuje się jogurty, serki homogenizowane. Kąpiel dziecka trwa znacznie dłużej niż dorosłego. Koszty rosną. Niektórym turystom się wydaje, że nie ubędzie mi jak ich dziecko będzie gratis. Niestety pracownikom płace prowizję od każdej obsłuzonej osoby więc to musiałabym wyłożyć ze swojej kieszeni. Poza tym, dzieci stanowią około 1/3 naszych gości. gdybym jednym odpuściła to i kolejnym powinnam podarować płatnośc za dziecko. Biznes wtedy robi się bardzo niekorzystny.

Goście z dziećmi nie zdają sobie sprawy z jeszcze jednej kwestii. Znaczna część turystów rezygnuje z przyjazdu dowiadując się, że są rodziny z dziećmi. Co więcej, spotkałam się już kilkukrotnie z tym, że jedna dzieciata rodzina wścieka się na druga dzieciatą rodzinę, że dzieci hałasują gdy ich berbecie chcą spać.  Tamci z kolei narzekają, że tamte smarkacze budzą ich o 6 rano, podczas gdy ich pociechy najgrzeczniej na świecie śpią. Tego to już zupełnie nie rozumiem. Cóż jednak poradzić na brak wyrozumiałości w ludziach...

Obsługa klienta w turystyce to niewdzięczna robota. Zwykle udaje mi się zarazić dzwoniących entuzjazmem. Rozmówcy generują problemy, szaleją z wymaganiami i oczekiwaniami, a my staramy się je spełniać. Wcześniejszy obiad, późna kolacja, dodatkowy ręcznik, koc dla dziecka, pokój z tarasem, dodatkowe łóżko, wydłużenie doby hotelowej... nie ma problemu. Ale to i tak za mało dla niektórych.

Gdyby nie telefony takie jak w niedzielę, gdy wyjeżdżający goście dzwonią z podziękowaniami, wychwalają pyszne jedzenie i przemiłą obsługę, to chyba bym zwariowała. Miło gdy goście wracają. Wpisują się do księgi gości i w zachwycający sposób wyrażają się o naszej pracy i obiekcie. To cieszy i zaciera złe wrażenia jakie pozostają niektórzy ludzie. Wszystkim gościom dziękuję za przyjazd. Staramy się by było coraz lepiej i wygodniej dla Was. A tym marudzącym życzę by przyjechali do nas, odpoczęli i nabrali dystansu do życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz