sobota, 6 lipca 2013

W rewanżu za okazane serce

Kilka miesięcy temu miałam gości na Mazurach, moich znajomych bliższych i dalszych. I znajomych znajomych. Trochę imprezowaliśmy, trochę odpoczywali, a a w tym czasie pracowałam. Ale w wolnej chwili organizowałam im różne rozrywki. Koniarzy zabierałam w teren, niekoniarzy integrowałam przy ognisku lub na spacerach. Donosiłam napoje, krzesełka. Dbałam by się dobrze czuli i dobrze bawili. Nie musiałam tego robić, jednak czułam się w obowiązku jako osoba zarządzająca obiektem, by goście czuli się fantastycznie. W związku z tym że część osób to znajomi właściciela, nie miałam żądnych profitów za ich obsługę, tak jak i zrezygnowałam ze swojej gaży, tak by moi znajomi mogli korzystać z obiektu po niższej cenie.

Miesiąc po tym spotkaniu dostałam paczuszkę a w tej paczuszce prezent. Przedmiot który mi pomoże w treningach, wart kilkaset złotych. Zatkało mnie zupełnie. Zadzwoniłam do osób od których dostałam paczkę i powiedziałam, że jestem zaskoczona, ale że to drogi prezent i nie mogę go przyjąć. Bo rzeczywiście tak było. Bardzo chciałam mieć coś takiego, ale czułabym się niekomfortowo gdybym miała go przyjąć. Darczyńcy stwierdzili, że chociaż w ten sposób mogą się odwdzięczyć za to mnóstwo czasu prywatnego i energii i zaangażowania, jakie wkładałam w ich każdy pobyt. Stwierdzili, że chociaż w ten sposób mogą się odwdzięczyć za okazane im serce.

Nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji. Przywykłam do sytuacji w których dawałam z siebie wszystko, a ludzie tego nie doceniali. Miałam przyjemność i osobistą satysfakcję, że komuś pomogłam czy sprawiłam przyjemność. Nigdy nie oczekiwałam rewanżu czy jakiegoś zadośćuczynienia za okazane wsparcie. To jednak wzbudzało w ludziach poczucie nieoddanej przysługi, czuli się niekomfortowo wiedząc, że kiedyś będą musieli się odwdzięczyć (chociaż niepotrzebnie, bo jak wspomniałam nigdy tego nie oczekiwałam).

Zauważyłam, że dużo bardziej komfortowe jest, gdy dając coś z siebie oczekuję zadośćuczynienia, np. butelka wina za podszycie zasłon. Wtedy ludzie mają wrażenie, że rachunek został wyrównany. Osobiście jednak uważam, że to głupie. O tym jednak innym razem. Idę cieszyć się prezentem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz