poniedziałek, 2 września 2013

Mazury, przyjaciele i Pan Światełko

Uff. Dzisiaj z jednej strony jestem rozpalona szczęściem, a z drugiej strony skurczona lękiem.

Mama pojechała do szpitala i dziś będzie wiadomo co dalej. Jakie leczenie, czy operacja czy chemia. Mama jest w złej formie, Tata w jeszcze gorszej. Wszystko go wyprowadza z równowagi. Mama przybita. Horror.

Z drugiej strony spędziłam ten weekend niezwykle aktywnie w otoczeniu przyjaciół i osób niezwykle mi przychylnych. Po jednym dniu oderwania pd pracy, problemów, zaabsorbowania zawodami, odpoczęłam jakbym tam była tydzień.

Przy okazji Pan Światełko, który ostatnio się pojawił, dał mi do myślenia. Poznałam go dwa tygodnie temu. Spotkaliśmy się na kawę i było bardzo sympatycznie. Potem wymiana smsów, a w czwartek umówiliśmy się na rowery. I znowu było miło i sympatycznie. W piątek wyjeżdżałam. Czekała mnie długa droga, wieczorem, po ciemku. Pan Światełko nie odzywał się. Napisałam sms, co tam u niego, ale nie odpisywał. Odezwał się po dwóch godzinach, że ok i że myśli o mnie. Generalnie co sms to tekst "myślę o Tobie". Wtedy zaczęłam zwracać uwagę, że deklaracja deklaracjami, ale miałam wątpliwości co do zakresu tego myślenia. I tu wracamy do piątku. Po 21 przysyła smsa na dobranoc. Odpisuję, że dobranoc, a ja jeszcze jadę. A on się pyta smsowo co tak chłodno odpowiadam. więc piszę, że jadę że korki, że zmęczona jestem. A on nagle przysyła smsa, że ma takie jedno marzenie, że chce mieć dziecko. I wtedy mnie olśniło. To kolejny raz w ciągu dwóch tygodni jak on mówi o dziecku. Przez ten czas ani razu nie zapytał jak mi mija dzień, jak się czuję, co u mnie. a w piątek nie interesowało go jak mi się jedzie. Nie prosił by dać mu znać jak dotrę na miejsce. Przez weekend nie pytał jak zawody, jak mi mija czas, ale "myślał o mnie".
W pewnym momencie poczułam sie jak inkubator. On szuka kogoś z sensem kto mu urodzi dziecko i tylko dziecko go interesuje.

Przerabiałam takie klimaty z Eksiem. Brak zainteresowania, dbałość tylko i wyłącznie o swoje sprawy. Nie chcę tego przerabiać po raz kolejny. W piątek jeszcze chciałam dać mu szansę na rehabilitację. Dzisiaj jednak nie mam ochoty na spotkanie z nim. Nie chcę zmieniać człowieka, jeśli jest taki jak się zaprezentował, to nie chcę z kimś takim się spotykać. Im więcej o tym myślę, to na spotkaniach był dokładnie taki sam. Nie interesowały go moje sprawy. Planował gdzie razem pójdziemy, pojedziemy, etc. Tylko czy tam było miejsce dla mnie i mojego życia?

Przysłał jeszcze w sobotę smsa z pytaniem o której i gdzie widzimy się w poniedziałek. Gdyby to był piątek to bym się z nim umówiła, jednak w sobotę, po długiej rozmowie z przyjaciółmi, nie bardzo miałam ochotę. Dlaczego? Bo spotkałam się z ludźmi całkiem mi obcymi którzy interesowali się mną i moimi sprawami bardziej niż Pan Światełko. Przy okazji pewien mężczyzna przypomniał mi, jakie partner ma obowiązki. Jak powinien się zachowywać wobec kobiety. Uświadomiłam sobie, że Pan Światełko to strzał kulą w płot. Z braku laku poniekąd zgodziłam się na ogromne kompromisy, jednak są kwestie, z których nie należy rezygnować.

I najlepszy przykład mamy teraz. Jest poniedziałek godzina 11. Pan Światełko wiedział, że wracałam wczoraj z Mazur. Nie zainteresowało go czy wróciłam. Nie odpisałam na smsa na dobranoc. Kogokolwiek innego by zastanowiło to, bo jednak długa droga, samochodem, w dużym ruchu... dzisiaj do rana też cisza. O czym to świadczy? Albo się obraził o brak odpowiedzi na smsa o dziecku, albo poczuł się urażony, że nie podałam terminu spotkania, albo nie robi mu to różnicy czy wróciłam czy nie, bo takich potencjalnych inkubatorów to ma w swoim otoczeniu więcej. Ale to już nie moje zmartwienie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz