sobota, 12 października 2013

Paczam i nie wierzę!

Kiedyś, dawno temu, bardzo się wszystkim przejmowałam. Nie umiałam pogodzić się, że nie zawsze osiągam zamierzony cel. Bolało mnie, gdy ktoś mnie nie akceptował. Z czasem bardzo się zmieniłam pod tym względem. Nauczyłam się czuć dobrze z sobą samą.

Nabrałam dystansu do porażek dzięki pracy z koniem. Z końmi gdy robota nie idzie, to choćby do niego gadać i skakać i wściekać się, to nic się nie osiągnie. Siadałam wtedy w kątku, a konia puszczałam luzem na hali lub padoku na którym pracowałyśmy. Siedząc sobie z boku analizowałam co spartoliłam, w którym momencie. Kilka głębokich wdechów i spokojna i wytonowana wracałam do pracy. Zaczynałam w punkcie, który był ostatnim dobrym. I powolutku szłam nową ścieżką. Może trudno wam w to uwierzyć, że ta praca z koniem nie tylko nauczyła mnie cierpliwości, analizowania błędów, ale także wyciszyła mnie wewnętrznie.

Niemal przestałam się przejmować sprawami na które nie mam wpływu. Czasami gdy jestem w słabszej formie, ponosi mnie irytacja i emocje, ale dużo lepiej nad nimi panuję.

A teraz do sedna. Gdy nie dostaję projektu o który walczyłam, nie wściekam się. Bo wiem, że próbowałam i zrobiłam wiele, a może wszystko co mogłam zrobić by cel osiągnąć. Nie traktuję tego jako porażki, bo miałam możliwość nauczenia się czegoś nowego, zetknęłam się z nowym systemem, nowymi ludźmi.

Gdy spotykam się z kimś, a potem ta osoba znika i przestaje się odzywać, to nie robię scen, nie narzucam się telefonami, smsami czy w jakikolwiek inny sposób. Wiem, że nie ma to sensu. Jeśli druga strona nie ma ochoty na spotkania to przecież nie będę tej osoby zmuszać. A jeśli druga strona jest tak głęboko nieśmiała, że boi się odezwać... no cóż... pechowców nam nie potrzeba.

Taki dystans do życia przychodzi też z wiekiem. Mnie ułatwiła to praca z koniem, ale obserwując ludzi wokół widzę, że im człowiek starszy, tym więcej ma dystansu.

Tym bardziej nie rozumiem, jak facet w wieku lat 48 może robić sceny niczym nastolatka, ponieważ odrzuciłam jego zaloty?! Gdzie się podziała dojrzałość i klasa? Jak można dojść do wniosku, że wydzwanianie do kobiety w nocy i wysyłanie żenujących smsów, przyniesie pozytywny skutek?

Paczam i nie wierzę!

1 komentarz:

  1. Faceci nie dorastają. Wielu woli być zawsze chłopcami!

    OdpowiedzUsuń