wtorek, 8 października 2013

Rozchełstana Koszula i wywieranie presji na ludzi

Wczorajszy dzień to nalot zawiedzionych idiotów. Rozchełstana Koszula wylał na mnie wiadro, baa nawet cały beczkowóz pomyj. Zaczęło się od tego, że w zeszłym tygodniu napisałam mu, że nie jestem gotowa na związek. Nie chciałam mu mówić, że jest burakiem mówiąc krótko. Napisałam, że chemia nie teges, że dziękuję s spotkanie. Pozdrawiam. Zadzwonił chwilę później, ale nie odbierałam. Po kilku dniach przysyła smsa, że on wszystko wstrzymał, pracę, obowiązki, bo zastanawiał się jak mogłam go nie chcieć. Jak mogłam po jednym spotkaniu wywnioskować, że nie mam ochoty się z nim więcej spotykać. Z każdym kolejnym elaboratem w smsie rozkręcał się. W końcu mu grzecznie napisałam, że te przepychanki nie mają sensu, że podjęłam decyzję, że nie zagrało i nic tego nie zmieni.

A Pan Rozchełstana Koszula wtedy popłynął. Nawypisywał takich rzeczy, że trudno uwierzyć, że to dojrzały mężczyzna. Niestety moja intuicja się nie myliła. To człowiek, który z racji swojego zawodu wzbudza we wszystkich lęk. Nikt mu się nie postawi, nie sprzeciwi. I on tego sprzeciwu nie toleruje. Na spotkaniu to momentalnie wyszło, że nie słucha tego co mówi ktoś inny, tylko tworzy swój własny osąd sytuacji, przekręca fakty, wydarzenia, by podeprzeć swoją argumentację. To mnie zraziło, bo z takimi "najmądrzejszymi we wsi" życie jest dramatycznie trudne. Poza tym, też się go po prostu bałam. Nie toleruję w swoim otoczeniu ludzi, którzy uciekają się do przemocy fizycznej. I tłumaczenie, że taka praca absolutnie mnie nie przekonuje. Po prostu niektórym ludziom sumienie nie pozwala na wykonywanie takiej pracy.

Ciężko się żyje z osobami, które zawsze muszą mieć rację. Ostatnio takimi sypnęło. Wczoraj miałam już po kokardę. Zwłaszcza gdy dostałam email od pewnego znajomego, który ma pretensje, że nie pisze do niego codziennie albo i kilka razy dziennie, że nie dzwonię. Lubię go, a raczej lubiłam, ale kontakt od czasu do czasu był mi wystarczający. On jednak chciał więcej. Przyszedł moment, że zaczął wchodzić w moje życie z butami, więc go delikatnie wyprosiłam za drzwi. Obraził się wtedy i napisał email przepełniony żalem i pretensjami.Ale ostatnio przegiął całkowicie, gdy napisał, że na pewno to ktoś mnie nastawia przeciwko niemu. on to czuje i wie. Tutaj pojawił się wywód na pół ekranu jak to on się spotkał z takimi sytuacjami, żebym się nie dała, bo tacy są źli, a tylko on jest dobry. Po przeczytaniu tego emaila zaklęłam szpetnie. Ten człowiek ma paranoję!

Całe mnóstwo osób próbuje mną manipulować, wymuszać na mnie pewne rzeczy. Po chwili pojawiają się pretensje, że nie odpowiadam na emaile czy sms albo nie odbieram telefonu. A czy ja muszę?! Jest grono osób od których odbiorę telefon w środku nocy, cokolwiek by się nie działo, ale jeśli ktoś jest męczący i nie czuję się komfortowo w towarzystwie tejże osoby to czy na prawdę muszę z tą osoba rozmawiać? Czy powinnam iść na kawę z koleżanką, która dzwoni bo chce by jej uszyć sukienkę za free? Czy rozsądnym jest spotkać się na piwo z gościem, który na każdym spotkaniu urabia mnie by zaciągnąć mnie do łóżka? Te spotkania nic nie wnoszą do mojego życia. Czuję się okropnie w ich trakcie, bo wciąż kombinuję jak się wywinąc z kolejnych zastawianych na mnie pułapek.

Nie muszę się z takimi ludźmi spotykać. To moje życie! Mój czas! Mogę go sobie organizować jak chcę i z kim chcę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz