środa, 6 listopada 2013

O pieska i kotkach

Od kilku dni ciesze się, bo zamieszka ze mną psisko. Póki co piesio mieszka sobie w hodowli i dorasta do tego momentu gdy będzie mógł do mnie przyjechać.

Zdecydowałam się na sznaucera miniaturowego. Na rasowego psa, z porządnym rodowodem ZKwP. Dlaczego? Bo chciałam psa który reprezentuje pewien zestaw cech: energię, dłuższe łapki, ruchliwość, niewielki rozmiar, chęć uczenia się, a także niewielkie rozmiar, miła w dotyku ale nie liniejąca sierść i ciemna maść.

mam rasowego kota i potrafię docenić zwierzę rasowe, posiadające cechy które są charakterystyczne dla danej rasy. Przez 17 lat miałam kundelka (mieszaniec podhalańczyka z owczarkiem niemieckim). To był cudowny pies, ułożony przeze mnie od szczeniaka, jednak teraz bałam się wziąć jakiegoś szczeniaka nie wiedząc choćby jak duży wyrośnie. Nie chciałam latających wszędzie kłaków, bo już kot mi zapewnia taką rozrywkę. I znam całe mnóstwo psów które wychowywane w nieodpowiednich warunkach bywają agresywne. A agresja ta jest generowana przez głębokie lęki. Dlatego też nie zaryzykowałam psa ze schroniska.W mieszkaniu, a potem przy koniu, nie chce ryzykować z płochliwym, strachliwym psem.

No i tak się złożyło, że mogę sobie finansowo pozwolić na posiadanie psa z dobrej hodowli. Odchowanego, dobrze odkarmionego, przystosowanego społecznie do życia między ludźmi i innymi psami. Nie ryzykowałam kupna psa z pseudohodwli bo bez sensu jest wydawac pieniądze na pieska, który prawdopodobnie do sznaucerka będzie podobny. Ale takich piesków są pełne schroniska.

I mój pies z rodowodem, jeszcze u mnie nie zamieszkał, a już wywołał burzę. Ci którzy mają psy z rodowodem cieszą się ze mną, bo rozumieją co mną kierowało. Osoby posiadające kundle przypuściły na mnie atak. jak mogę wydawać pieniądze na psa z rodowodem skoro oni mogą mi kundla załatwić. Nie rozumieją, że chcę właśnie sznaucera. Nie kundla, choćby najbardziej urokliwego i ślicznego. Chcę czarnego sznaucera. Koniec, kropka!

Co ciekawe, niektóre argumenty i reakcje są podobne do tych jak po wymianie mojego samochodu na inny. Jakby nie mogli przeżyć, że wydaję pieniądze realizując jakieś woje marzenia czy plany. Gdy wymieniałam samochód na nowy pytali po co mi nowy samochód, jak za te pieniądze mogę mieć wielkie wypasione dziesięcioletnie auto. Nie trafiało do nich, że chce mały nowy samochód, żeby nie martwić się naprawami, bo nie mogę pozwolić sobie na to by samochód stał w serwisie co kilka tygodni. I z piesiem podobnie. Po co Ci pies za tyle a tyle, jak za te pieniądze możesz mięć milion kundli. Mogę, ale nie chcę!

Patrząc na to z boku, to niezły test na znajomych. widać, kto potrafi się cieszyć ze mną piesełkiem, a kogo zżera jakaś zawiść czy zazdrość. Podejrzewam, że te uczucia kierują tymi ludźmi. Żadna z tych osób nie robi nic, by ratować zwierzęta ze schronisk. Nie zasilają fundacji, nie prrzygarniają piesków czy nie zostali wolontariuszami. Ale ja jestem w ich mniemaniu złym człowiekiem bo będę mieć psa rasowego. To jakaś paranoja jest!


2 komentarze:

  1. A dla mnie nie ma najmniejszego znaczenia, czy pies ma rodowód, czy nie. Pies to pies. Kochany, wierny, lojalny. To najcudowniejsza istota zwierzęca na świecie! Cieszę się,że będziesz miała psa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuszna decyzja. W sumie pies, nawet taki rasowy ;) to lepszy towarzysz życia niż kot moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń