niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowa żenada

Byłam na spacerze z psem. spotkałam lokalnego bezdomnego pijaczka. Jak zwykle wywiązała się rozmowa:
- Dzień dobry pani.
- Dzień dobry panu.
- Co dostałaś na walentynki?
- Nic.
- Jak to? Nie ma nikogo, kto by o to zadbał.
- Nie ma.
- To szkoda, że nie wiedziałem bo przyniósłbym ci balonik. Rozdawali dzisiaj.

Kurtyna.

Ale kurwa żenada.